2025/2026

Sezon 33

STATYSTYKA

Nowa współczesna technika wkracza w działalność Szkółki. Łukasz (przy pomocy AI) napisał aplikację dzięki której w czasie jazdy autobusem przy pomocy tabletu zaznacza się obecnych na wyjeździe (dzieci/dorośli), tworzy się grupy i przypisuje się je do Instruktorów/Opiekunów, którzy te informacje otrzymują na swoje smartfony. 

KADRA INSTRUKTORSKO - WYCHOWAWCZA

W tym sezonie pojawił się nowy instruktor – Kuba. Reszta kadry instruktorskiej i opiekuńczej złożona była ze sprawdzonych w zeszłych sezonach osób. Staraliśmy się przed każdym wyjazdem mobilizować wszystkich by nie brakowało na wyjeździe zarówno instruktorów jak i opiekunów. Zdarzało się, że pomocni byli weterani szkółkowi. 

WYDARZENIA

Zima zaczęła się już pod koniec listopada. Mrozy i naturalny śnieg pozwoliły na to by niektóre ośrodki narciarskie ruszyły już 4 grudnia. Niestety kolejne dni przyniosły znaczne ocieplenie i musieliśmy odwołać pierwszy wyjazd w tym sezonie. Mimo całego ciepłego tygodnia niektóre wyciągi ruszyły w weekend. My wybraliśmy się do Istebnej na Złoty Groń. Dzień był ciepły, pochmurny, bez wiatru z niezłą pokrywą śnieżną. Do krzesełek nie było kolejki. Natomiast do talerzyka była dość spora i tu szóstka narciarzy ćwiczyła wjazdy i zjazdy, a było ich około 8. Ci którzy zjeżdżali ze szczytu mieli tych zjazdów 12 i więcej po trasie na górze trochę zwężonej.

Kolejny wyjazd w 2026 roku wykonaliśmy ponownie do Istebnej na stok Złoty Groń. Pogoda znacznie różniła się od ostatniej. Słonecznie, bez wiatru na dole, ale z lekkim wiatrem na szczycie. Były niezłe warunki pod nartami. Temperatura nieznacznie poniżej zera. Niestety więcej narciarzy na stoku przełożyło się na mniejszą liczbę zjazdów.  Ale nie przeszkadzało to zupełnie Szkółkowiczom by być uśmiechniętym i zadowolonym z pobytu na nartach w naszych ślicznych Beskidach.

W tym tygodniu w Polsce zaczęła się zima (głównie w jej północnych rejonach) my zaplanowaliśmy wyjazd na Złoty Groń i w sobotę i niedzielę (odrobienie wyjazdu z 13 grudnia). Sobota była mroźna (-8), pochmurna, na górze z lekkim wiatrem i z niezłymi warunkami narciarskimi. Od południa pojawiło się słońce i temperatura nieco wzrosła, ale im bliżej końca dnia tym szybciej spadała do -11 st. Po przerwie już wszystkie dzieci zjeżdżały z samego szczytu. Brawo. W tym dniu było dość dużo narciarzy i do kanap stało się trochę.

Z prognoz pogody niedziela zapowiadała się całkiem inaczej. W nocy spadło kilka cm śniegu i już w Zabrzu wiedzieliśmy że podróż się wydłuży. Kłopoty zaczęły się przy podjeździe pod Przełęcz Kubalonka. Po pokonaniu dwóch pierwszych zakrętów kierowca musiał założyć łańcuchy. Droga do wyciągu była w bajecznie zimowych warunkach. Wszyscy się cieszyli (chyba prócz kierowcy). Wreszcie nastała prawdziwa zima. Do kanap nie było zbyt wielu ludzi dlatego też najmłodsza grupa miała 10 wyjazdów. Ale jakich!!  Dziś było pochmurnie i cieplej niż wczoraj (-5). Na górze i czasami w trakcie jazdy w górę wiało. Cały dzień sypał śnieg po obiedzie bardzo gęsto. A pod nartami – bajka. Na świetnym podkładzie jakieś 20-30 cm świeżego sypkiego puchu. Jadąc w dół nic pod nartami nie skrzypiało, cisza i tylko szum wiatru. Dzieciaki były zachwycone i samą zimą i tym co oferował im zjazd w takich warunkach. Zabawa była przednia. W Zabrzu zameldowaliśmy się po 19 pokonując białą Kubalonkę bez problemów, ale czas przejazdu przez Wisłę to prawie 1.5 godziny.

Po kilku wyjazdach do Istebnej tym razem wybraliśmy się do Wisły na stok narciarski przy hotelu Stok. Tu na górę Kiczera wywożą krzesła 4-ro osobowe, ale niewyprzęglane (tak jak na Złotym Groniu) z taśmą rozbiegową. To krzesła na które maluchom ciężko wsiąść bo siedziska są znacznie wyżej niż te w Istebnej. Ale przy pomocy osób dorosłych każdy wjazd na górę był dla maluchów bezproblemowy. Cały dzień był słoneczny, bezwietrzny z temperaturą wiosenną. Termometry pokazywały od +5 do +8 st. Pod nartami świetnie przygotowany stok.

Ponownie zawitaliśmy na stoki przy hotelu Stok. Obawialiśmy się prognoz pogody które sugerowały w sobotę gołoledź na szczęście na Śląsk przyszła dopiero w niedzielę. Warunki narciarskie w tym dniu były więcej niż dobre. Temperatura w okolicach zera, cały dzień pochmurny, ale na szczęście bez opadów. Narciarzy w tym dniu było dość sporo tylko pierwszy wyjazd był prawie bez kolejki. Wszyscy szkółkowicze doskonalili swoje umiejętności wyjeżdżając na górę Kiczery około 10 razy.

Zima w tym roku nas nie opuszcza. Cały tydzień z temperaturą lekko poniżej zera. Niestety bez opadów śniegu i w górach go jest niewiele. Za to stoki narciarskie są świetnie naśnieżone i tu warstwa (głównie sztucznego) śniegu sięga grubo ponad pół metra. My ponownie udaliśmy się do Stacji Narciarskiej Stok gdzie zagościło Radio Katowice organizując różne quizy i zabawy w których z chęcią uczestniczyły nasze dzieci. Dziś narciarzy było niewielu dlatego do krzesełek podjeżdżało się pod same kasowniki. Niestety warunki narciarskie były trudne. Śnieg przypominał piasek i jazda wymagała dużej czujności i włożenia dość dużej siły w każdy skręt. Szczególnie odczuli to narciarze mniej wprawni. A mimo to najmłodsi (5 lat) mieli dziewięć zjazdów. Cały dzień był pochmurny, właściwie bez wiatru z temperaturą w granicach -3 stopni.

Czas szybko mija i już mamy ostatni wyjazd w tym sezonie na który ponownie wybraliśmy się do Wisły na stoki przy hotelu Stok. Od kilku dni jest odwilż i obawialiśmy się trochę o pogodę i możliwość opadu deszczu, Cały dzień jeździliśmy w chmurze czasami dość gęstej. Lekko mżyło. Tym razem pod nogami znacznie lepszy śnieg niż tydzień temu. Ta zła pogoda spowodowała to iż narciarzy nie było dużo i wszyscy narciarze i ci najmniejsi i ci najwięksi pokonali ponad dziesięciokrotnie trasę lekko moknąc. Najsłabszym punktem jak chodzi o przemakanie to są rękawiczki. Ponieważ to ostatni wyjazd szkółkowy (wybrańcy jadą jeszcze na obóz do Gerlitzen) po nartach zawitaliśmy do McDonalda. Na pożegnanie wszyscy narciarze otrzymali pamiątkowe breloczki i dyplomy.

W drugi tydzień Śląskich ferii kolejny raz pojechaliśmy do Gerlitzen. Na narty ruszyliśmy w niedzielę przy pięknej pogodzie i tak (prócz poniedziałku) cały tydzień. Słońce, słońce, słońce. A pod nartami świetnie przygotowane trasy narciarskie. Ci którzy wstawali rano mogli jeździć po dobrze przygotowanym stoku tzw sztruksiku. Wszystkie wyciągi i trasy były czynne i starsi narciarze śmigali po nich że ho, ho. A młodsi też im zbytnio nie odstawali korzystając z trochę łatwiejszych tras unikając wyciągów orczykowych. 
I tak zakończyliśmy kolejny sezon narciarski.

Do następnego sezonu.