2011/2012

Sezon 19

STATYSTYKA

Kontynuowaliśmy odmładzanie Szkółki i w tym sezonie. Natomiast dwudniowy wyjazd narciarski zaplanowaliśmy na zakończenie sezonu. I byłby to ostatni wyjazd Szkółki, ale musieliśmy (z braku śniegu) odwołać pierwszy grudniowy wyjazd. Po raz drugi na obóz narciarski w okresie ferii pojechaliśmy do Karynti – Nassfeld. Natomiast wiosenny wyjazd na lodowiec cieszył się mniejszym zainteresowaniem niż w zeszłym sezonie.

KADRA INSTRUKTORSKO - WYCHOWAWCZA

Do szeregów instruktorskich dołączyła w tym sezonia Madzia – PI. W tym sezonie narciarskim na wielu wyjazdach obsada na śniegu składała się w większości z Instruktorów. Ich doświadczenie i zaangażowanie w pracę z dziećmi było ogromne. Tak jak w poprzednim sezonie była tylko jedna grupa tzw 'ścigaczy’.

WYDARZENIA

Kolejny sezon narciarski rozpoczynamy odwołaniem wyjazdu. Naprawdę trudno w lecie (tworząc harmonogram wyjazdów) przewidzieć jaka będzie pogoda w górach w grudniu. Biały KrzyżPierwszy raz na śniegu w tym sezonie byliśmy na Polskim lodowcu, czyli na Białym Krzyżu. Gdzie górale od kilku już lat jako pierwsi uruchamiają wyciągi narciarskie dając tym samym możliwość spragnionym narciarzom poszusować z górki. Niestety w noc z piątku na sobotę spadł deszcz i wiał ciepły wiatr, który zniszczył (i tak wątłą) pokrywę śnieżną i narciarze do dyspozycji mieliśmy tylko jeden wyciąg. Talerzyk. Spragnionych narciarzy było dość sporo, ale mimo długiego oczekiwania na wjazd wszyscy narciarze byli zadowoleni. Nowa OsadaNa kolejny wyjazd narciarski udaliśmy się do Wisły na stoki Nowej Osady gdzie od kilku sezonów czteroosobowymi krzesełkami wjeżdżamy na Wróblonki by zjeżdżać w dół już teraz troszkę urozmaiconymi trasami. Oglądając mapę ośrodka wydaje się, że ze szczytu prowadzą trzy różne trasy (i to o różnym stopniu trudności), a tak naprawdę to mamy dwie do wyboru. Jedną wzdłuż kolejki linowej (po prawej lub lewej), a drugą (nr 3) poprowadzono lekkimi łukami. Ta druga trasa bardzo podobała się maluchom bo tu można było nawet jechać na krechę. Pogoda była dobra. Bez wiatru z małym zachmurzeniem (nawet troszkę wychodziło słońce),  a warunki narciarskie niezłe. Wprawdzie były miejsca gdzie trochę śniegu brakowało, ale można je było zgrabnie ominąć. Gorsze warunki śniegowe były przy talerzyku gdzie tego dnia zaczęła swoją przygodę najmniej zaawansowana grupka narciarzy. Ale oni po kilku zjazdach też przesiedli się na krzesełka (co było nie lada wezwaniem dla niektórych). W połowie stycznia po raz pierwszy w tym sezonie zimowym pojawiła się prawdziwa zima w górach. Nowa Osada To też kolejny wyjazd narciarski odbył się w typowo zimowych warunkach. Już jadąc drogą w stronę gór od czasu do czasu jechaliśmy po białej nawierzchni. A w górach co jakiś czas wokół nas rozpętywała się istna burza śnieżna szczególnie mocno dokuczając kiedy siedzieliśmy na krzesełkach (bo ponownie pojechaliśmy na Nową Osadę). Mocno dawał się we znaki czasami bardzo silny wiatr. Ale nikt z narciarzy się nie poddawał. Nawet ci najmłodsi dzielnie znosili tak trudną aurę. Zjazdy odbywały się w wyśmienitych warunkach. Nawet można było znaleźć miejsca by pojeździć w puchu. Znalazło się też odpowiednie miejsce by wykonywać skoki, lub jeździć po garbach. Dużym zainteresowaniem dzieci cieszyła się jazda tzw. nartostradą, czyli trasą która 'wije’ się obok głównej trasy narciarskiej. Tam też można było poćwiczyć jazdę na 'jajo’.Brenna Węgierski Przed kolejnym wyjazdem mamy wspaniałą zimę w górach. Dzięki dużym opadom śniegu mógł ruszyć ośrodek narciarski Brenna Węgierski gdzie na kolejny wyjazd udaliśmy się w tym sezonie. Im wyżej piął się autobus w górę tym krajobraz stawał się bardziej bajkowy. Chyba ostatniej nocy spadło ponad 30 cm świeżego śniegu i pokrywa ma już dobrze ponad pół metra. Jeździliśmy ćwicząc różne ewolucje oraz zjazdy pomiędzy tyczkami slalomowymi (po raz pierwszy w tym sezonie ustawialiśmy slalomy treningowe). Były też wycieczki narciarskie (no może niedalekie, ale zawsze to wycieczki). Natomiast zjazdy po świeżym śniegu dały dużo emocji i wrażeń grupie narciarzy. Nie obyło się bez przygody. Jeden z narciarzy tak niefortunnie zjeżdżał, że się wywrócił. Nie było by w tym nic dziwnego i emocjonującego, ale odpięła się narta i zniknęła w głębokim śniegu. Długo ją szukała cała grupa, ale szczęśliwie się znalazła. NassfeldPo raz drugi pojechaliśmy na obóz do Tröpolach. Zamieszkaliśmy tak jak poprzednio w hotelu Jugendsporthotel Leitner położonym tuż obok ośrodka narciarskiego Nassfeld. Tym razem nie było SkiBus’a z pod hotelu i do dolnej stacji kolejki Millenium Express chodziliśmy pieszo, a wracali autobusem.W niedzielę rano temperatura na górze była w granicach -16oC, ale brak wiatru i świecące cały dzień słoneczko nie dało nam odczuć tak niskiej temperatury. Już pierwszego dnia rozpoczęliśmy treningi na trasach slalomowych. W tym roku były trzy takie trasy z elektronicznym pomiarem czasu. Jedna na dość łagodnym stoku w okolicach Schlanitzer Alm, druga przy orczyku prowadzącym na Madritschen Kopf, oraz ta najbardziej atrakcyjna (bo z filmem) w dolnej części trasy nr 77. NassfeldKażdy slalom o różnym stopniu trudności. Ten przy orczyku był z początku bardzo stromy i tu było kilka bramek dobrze podkręconych (by wytracić prędkość), a w dolnej części już na łagodniejszym stoku można było się rozpędzić. Zawody zaplanowaliśmy na wtorek na stoku Schlanitzer Alm. Poniedziałek z podobną temperaturą, ale już nie tak ładny jak niedziela. Do przerwy najczęściej grupy jeżdżą trasami po lewej stronie Millenium Express (patrząc od dołu) zjeżdżając około 12:30 na przerwę, którą mamy w okolicach Trögl Skiplatz gdzie jemy nasze wspaniałe (przygotowane na śniadaniu) bułeczki popijając wyśmienitą ciepłą herbatką. Nassfeld Przy dolnej stacji gondolek grupy meldowały się w okolicach godziny 16. Czekaliśmy na SkiBus’a jadąc nim jeden przystanek. Zawsze prosiliśmy kierowcę by zatrzymał się koło hotelu Leitner, ale bez rezultatu. Aż tu ostatniego dnia znalazł się bardzo uczynny kierowca. Bo nie dość, że czekał aż oddamy karnety to jeszcze podwiózł nas pod sam hotel zjeżdżając z głównej drogi. Wtorek przywitał nas śniegiem. W nocy spadło około 20 cm białego puchu i w Tröpolach zrobiło się wreszcie biało. Dziś pierwsze zawody o Puchar Obozu. Rywalizacja była zacięta, a najbardziej wśród instruktorów. Zrobiliśmy dwa przejazdy. Po zawodach jazda na drugie śniadanie, a po nim jazda do późnych godzin popołudniowych. Prawie wszystkie grupy zjeżdżały do dolnej stacji kolejki gondolowej i zmęczone czekały na SkiBus (na 16:00 lub 16:20) który podwoził nas bliżej domu. Tu chwila relaksu po nartach, kąpiel, rozmowy, gry w karty itp. NassfeldPo kolacji wyjście na hotelową górę na łopatopupy. Zabawa była wspaniała, dla dużych i małych. A od wtorku po dość znacznym opadzie śniegu jeszcze lepsza. W pobliskim sklepie wykupiliśmy prawie wszystkie  łopatopupy.  Po powrocie, przebraniu się tradycyjne 'zebranie’ na którym omawiano dzień narciarski. Ciotka Ela 'skrobała uszy’, wyświetlano zdjęcia lub filmy i wygłaszano prelekcje audiowizualne. Środa i czwartek to najładniejsze dni na tym obozie. Lazur nieba, mróz wprawdzie na szczytach dość znaczny (-15oC), ale przy bezwietrznej pogodzie nie czuło się chłodu. W tym dniu najmłodsza grupka narciarzy po raz pierwszy jeździła 'po prawej stronie’ zaliczając slalom, a jego przebieg będą mogli zobaczyć w Internecie. Śnieg wyśmienity. Najlepszy w czwartek. Mieliśmy ogromnego pecha jeśli chodzi o zawody o Puchar Obozu. Gdyż planowane na czwartek zawody nie mogły się odbyć do południa bo slalom był zajęty przez szkółki austriackie, a po południu nie działał pomiar czasu. Przenieśliśmy je na piątek, a tu klops. Znów nie działał pomiar czasu. To nam się bardzo nie podobało, ale musieliśmy zakończyć zawody o Puchar Obozu na podstawie dwóch przejazdów. Oto pierwsze trzy miejsca w poszczególnych grupach.
DZIEWCZĘTA MŁODSZE DZIEWCZĘTA STARSZE CHŁOPCY MŁODSI CHŁOPCY STARSI
Malkusz Agnieszka Borowiec Magdalena Linart Jakub Ozimek Wojciech
Domagalska Oliwia Malkusz Adrianna Pachla Adam Sokal Jan
Malkusz Maja Skrzymowska Weronika Pisiewicz Jakub Procek Jakub
NassfeldNajmłodszy uczestnik obozu (pięcioletnia Łucja) już w pierwszym dniu jazdy musiała zjechać na przerwę czerwoną trasą nr 40. Uff!!! Zajęło te jej (no i oczywiście instruktorowi) prawie godzinę. A ostatniego dnia kilkanaście minut. Tak wspaniale nauczyła się jeździć, że kilka razy dziennie pokonywała  trudne trasy w Nassfeld. Ostatni dzień narciarski na obozie długo będziemy pamiętali. Na szczycie -17oC i wiatr. Zimno przeszywało nas do szpiku kości. Co sprytniejsi do południa przenieśli się na dolną część trasy nr 80. Tu pierwszym odcinkiem gondolki Millenium Express trzykrotnie do przerwy pokonali po wspaniałym 'sztruksiku’ jedne z najstromszych tras tego regionu narciarskiego. Zjeżdżając na przerwę policzki i czubki nosów stawały się białe z zimna. Na szczęście obyło się bez odmrożeń. Nassfeld Wieczorem rozdanie pucharów, medali i dyplomów. Potem pakowanie się i rano po śniadaniu wyjazd do domu. Kolejny udany obóz narciarski spędzony we wspaniałym kompleksie narciarskim Nassfeld-Hermagor i Jugendsporthotel Leitner w miejscowości Tröpolach. Aby zobaczyć ile przejeździłeś na obozie wyciągami i na nartach, oraz by zobaczyć jak jeździsz na slalomie musisz przejść na stronę  i tam wybrać kraj, rejon narciarski (Carinthia) i ośrodek Nassfeld Hermagor oraz wpisać numer swojego karnetu. Oraz niezbędne dane do zalogowania się na tej stronie. Jeżeli masz kłopoty to skorzystaj z krótkiego przewodnika: Krok 1 wybierz region gdzie jeździłeś na nartach Krok 2 wpisz numer karnetu odczytując go przy Twoim imieniu z tabeli poniżej Krok 3 jeżeli logujesz się po raz pierwszy wybierz poniższy przycisk. Jeżeli już korzystałeś z serwisu (np. w zeszłym roku) przejdź do kroku 3a Krok 4 wpisz wymagane dane Krok 5 Przeczytaj regulamin i zaznacz że go akceptujesz Krok 6 Wybierz przycisk Krok 3a Wybierz przycisk a następnie wpisz dane by się zalogować i wybierz przycisk Zostaną odczytane wszystkie informacje dotyczące Twego pobytu w górach. Możesz je teraz do woli analizować. Numery karnetów.
Adam 01-0081-09-61335 Magdalena B 01-0081-09-61349
Adrianna 01-0081-09-61342 Magdalena T 01-0081-09-61362
Agnieszka 01-0081-09-61361 Maja M 01-0081-09-61360
Aleksandra 01-0081-09-61364 Maja P 01-0081-09-61344
Jakub L 01-0081-09-61336 Małgorzata 01-0081-09-61332
Jakub Pi. 01-0081-09-61330 Olga 01-0081-09-61340
Jakub Pr. 01-0081-09-61338 Oliwia 01-0081-09-61341
Jan 01-0081-09-61337 01-0081-02-86037 Paulina 01-0081-09-61344
Julia 01-0081-09-61363 Weronika 01-0081-09-61348
Karolina 01-0081-09-61339 Wojciech 01-0081-09-61331
Łucja 01-0081-02-84464
Andrzej 01-0081-02-61330
Anna 01-0081-09-61359
Elżbieta 01-0081-09-84467 16-1001-84467
Hanna 01-0081-09-61352
Jan
Łukasz 01-0081-09-61351
Magda 01-0081-09-61350
Maria 01-0081-09-61354
Mateusz 01-0081-09-6135
Radosław 01-0081-09-613555
Sławomir 01-0081-09-61357 01-0081-12-178694
Zuzanna 01-0081-09-61365
CieńkówNa pierwszy wyjazd po udanym obozie narciarskim wybraliśmy się do Wisły na stoki Cieńkowa. Po bardzo obfitych opadach śniegu w Beskidzie Śląskim obawialiśmy się o drogi i parkingi. Był to szczytowy dzień narciarski w górach. Grupy przejechały maksimum pięć lub  sześć razy, bo czas oczekiwania na krzesełko to około 15 minut. Ten czas bardzo dłużył się najmłodszym. Trudno im się dziwić. A najbardziej narzekali Ci którzy byli a obozie, bo tam podjeżdżało się do krzesełka czy gondoli nie czekając w żadnej kolejce. CieńkówPogoda niezła. Niestety ciepło (chyba najbardziej dzieciom w kominiarkach) +3oC. Czasami nawet próbowało wyjść słoneczko. Śnieg dość tępy, a na poboczach niebezpiecznie miękki. Natomiast ogólnie trasy dobrze przygotowane i nawet niewiele zmuldzone jak na taką ilość narciarzy. Grupy chętnie korzystały z trasy nr 5 którą dość rzadko się jeździ, gdy ona nie jest sztucznie naśnieżana. Po mrozach jakie ostatnio były w górach i mocno marznących wtedy buziach i rączkach dziś było pod tym względem komfortowo. KiczeryNa 7 wyjazd narciarski pojechaliśmy do Wisły na stok Kiczery usytuowany obok hotelu Stok. Przeglądając jeszcze wieczorem serwisy przepowiadające pogodę można było się spodziewać od południa opadów deszczu ze śniegiem więc ten stok był ze względu na bardzo dobre warunki 'barowe’ wyśmienitym rozwiązaniem. Kupiliśmy karnety czasowe to też tuż przed wyznaczoną godziną cała Szkółka stanęła w kolejce do pierwszego wyjazdu wyciągiem. Można sobie wyobrazić innych narciarzy, którzy też byli na tym stoku i chcieli sobie pozjeżdżać nie stojąc w tak długich kolejkach. Ale ta kolejka była tylko raz przy pierwszym naszym wyjeździe. Potem nie stało się dłużej niż 2-3 minuty lub wcale. Śnieg na stoku był miękki dlatego też dużo siły musiały dzieci włożyć w każdy skręt. KiczeryA więc instruktorzy by umilić czas spędzony na stoku wymyślali różne zabawy. A to lepiono dużego bałwana, to znów budowa fortec ze śniegu i walka na śnieżki. Mokry śnieg świetnie do tego się nadawał. A jak te zabawy przebiegały można zobaczyć na filmie. Po południu śnieg był coraz bardziej miękki, a narciarzy dalej nie przybywało więc już praktycznie nie było kolejki do wyciągu. Pogoda przez cały dzień na szczęście nie taka jaką zapowiadano. Lekkie zachmurzenie z częstymi chwilami słonecznymi. Tylko ciepło +5oC. Czy to już koniec zimy? Myślimy, że w górach jeszcze nie. SzczyrkChyba nie ma osoby, która by była niezadowolona z kolejnego wyjazdu w góry. Pierwszy raz w tym sezonie nasze drogi zostały skierowane do Szczyrkowskiego Ośrodka Narciarskiego. Wjeżdżając do Szczyrku zaobserwowaliśmy iż śniegu tu jest znacznie więcej niż w okolicach Wisły. Rano pogoda wspaniała. Słońce, bezwietrznie i lekki mróz. I tak było cały dzień. Zaparkowaliśmy w okolicach Soliska i po wykupieniu karnetów grupy narciarzy ruszyły w różne strony, a było co wybierać bo wszystkie 13 wyciągów było czynnych i wszystkie trasy narciarskie o łącznej długości 25 km. A trasy marzenie. Wszystkie dobrze przygotowane przez ratraki. Wiele grup udało się w stronę Małego Skrzycznego. a potem do Czyrnej zjeżdżając polanami lub Bieńkulą bo tymi trasami Szkółka nie jeździła kilka sezonów wstecz. Dlaczego? Po prostu były zamknięte, lub były tam fatalne warunki narciarskie. SzczyrkTeraz te trasy nie do poznania. Szerokie, świetnie przygotowane, a w newralgicznych miejscach przewężeń gdzie zawsze wychodziły kamienie, stoją lance, które zrobiły świetny twardy podkład nasypując tyle śniegu sztucznego, że przejeżdża się te miejsca bez zastrzeżeń. Większość grup przerwę zrobiła sobie na Hali Pośredniej w barze Rudy Kot. Tu znowu miłe zaskoczenie – nowe czyste toalety. Wprawdzie płatne, ale to już duży postęp. Obok na polanie duży namiot 'Lecha’. Można odpocząć, zjeść i napić się. Przy tak rozległym terenie narciarskim rzadko grupy spotykały się na stoku, a i przerwę miewali w różnych miejscach. A więc wrażenia z całodziennej jazdy dopiero były przekazywane w autobusie. I jedynym minusem dzisiejszego dnia to były kolejki do wyciągów. Ale nie czekaliśmy dłużej na wjazd niż 5 lub 10 minut. Czy to długo?  SzczyrkW latach rozkwitu tego ośrodka narciarskiego nie rzadko stało się godzinę lub więcej by skorzystać z wyciągu. Następnym minusem tego ośrodka są wyciągi. Wszyscy czekamy na kanapy. I tu mamy nadzieję, że już w przyszłym sezonie powstaną pierwsze czteroosobowe na Halę Skrzyczeńską z Czyrnej (takie są plany). Bo po kilku latach stagnacji i kłopotach formalnych powstała nowa spółka Szczyrkowski Ośrodek Narciarski S.A. który wziął udział w projekcie współfinansowanym przez Unię Europejską. Głównym celem była realizacja projektu zmniejszająca uzależnienie funkcjonowania Ośrodka od warunków pogodowych. Czyli inaczej mówiąc utworzono całą rozległą sieć sztucznego naśnieżania. Dzięki temu już nie ma takich miejsc na trasach gdzie wychodzą kamienie. Kolejnym etapem rozwoju jest unowocześnienie wyciągów. Ma powstać kilka kolejek linowych. Czyrna – Hala Skrzyczeńska, Solisko – Hala Pośrednia i na samym Pośrednim. Czy te plany zostaną zrealizowane i w takim zakresie? Zobaczymy w przyszłym sezonie. Teraz korzystajmy z tej jeszcze wspaniałej zimy w górach. SzczyrkPonieważ tydzień temu byliśmy wszyscy bardzo zadowoleni z wyjazdu do Szczyrku więc bez większego wahania postanowiliśmy wyjazd powtórzyć. Tym razem warunki narciarskie były inne niż tydzień temu. Na trasach było około 5-10 cm świeżego śniegu, który spadł na zmrożone podłoże. Do południa jazda była iście alpejska. Ludzi w ośrodku narciarskim było mniej niż tydzień temu to też rano można było momentami znaleźć tak zwany sztruksik, a i do wyciągów stało się krócej. Prawie wszystkie grupy rozpoczęły dzień od wjazdu na Małe Skrzyczne. Aby tu wjechać od Soliska (tam gdzie parkuje nasz autokar) trzeba było wciągnąć się trzema orczykowymi wyciągami pokonując dystans prawie 3 km.  Było bezwietrznie i dość ciepło. Około 14 termometr pokazywał +5oC.Szczyrk W tym rozległym ośrodku narciarskim czasami trudno było spotkać się z inną grupą. Instruktorzy wybierali różne trasy do zjazdu oraz różne wyciągi do wjazdu. Jazda wyciągami orczykowymi, które niejednokrotnie mają ponad 1300 m długości niektórym maluchom nastręczała trochę kłopotów. Zdarzały się wywrotki na wyciągu i trzeba było pomocy innych instruktorów by wwieźć grupę na górę. Zima w górach dalej wspaniała i mamy nadzieję, że do końca marca będzie jeszcze nie najgorsza. Brenna WęgierskiI wreszcie dzieci doczekały się wyjazdu dwudniowego. Jak jesienią planowaliśmy wyjazdy w sezonie 2011/2012 to termin przypadający na połowę marca mógł sugerować już koniec zimy i jazdę po resztkach śniegu. Na szczęście dla wszystkich narciarzy ta zima zostanie zapamiętana jako najbardziej śnieżna od kilku, a może i kilkunastu lat. Wybraliśmy się tym razem do Brennej na stok Węgierski zabierając ze sobą tyczki krótkie i długie z płachtami by dzieci (szczególnie te które nie były na obozie) mogły poćwiczyć przed czekającymi je w niedzielę zawodami. Brenna WęgierskiŚniegu jeszcze bardzo dużo. Nie było żadnych przetarć ani łysin. Pamiętamy jak w zeszłym sezonie będąc 5 dni wcześniej niż teraz trasa do wjazdu talerzykiem była otoczona zieloną trawką. Na stoku Szkółka i może kilku czy kilkunastu jeszcze innych spragnionych zjazdów po białym(?) śniegu. Były czynne tylko dwa wyciągi (to chyba w związku z niską frekwencją) o dźwięcznej nazwie Borynia i Gronik. Ustawione były dwa slalomy. Jeden z płachtami wzdłuż orczyka. Drugi z kolanówek wzdłuż talerzyka. Grupy na zmianę zjeżdżały tym lub tamtym slalomem. Pogoda rewelacyjna. Słońce. No może trochę za ciepło przez co śnieg był ciężki do jazdy. Około 16 dojechaliśmy pod hotel i po zakwaterowaniu czas na zabawy i gry. Potem długo oczekiwany posiłek (wszyscy byli bardzo głodni) a po nim spacer do centrum Brennej. Zebranie i spanie. Wszyscy byli tak zmęczeni po całym dniu jazdy na nartach, że po 22 spali jak susły. Wisła StożekRano śniadanie, spakowanie autokaru i w drogę do Wisły. Gdzie na stokach Stożka startowaliśmy w Mistrzostwach Zabrza w Narciarstwie Zjazdowym o Puchar Prezydenta Miasta Zabrza 2012. Organizatorem zawodów był Grodzki Szkolny Związek Sportowy i Gimnazjum nr 12. Od strony technicznej zawody prowadzili Wojciech Woźniak, Jolanta i Łukasz Pisiewicz, Bartłomiej Kozłowski i Aneta Wolny. Zostały wytyczone dwie trasy. Jedna dla najmłodszych uczestników zawodów – od przedszkola do 3 klasy, oraz druga dla pozostałych zawodników. Najpierw oglądanie trasy. Wszystko zgodnie z regulaminem NRS. Czyli zjazd ześlizgiem i zakaz przejeżdżania przez światło bramki. Po prostu oglądanie trasy. Następnie start maluchów (dwa przejazdy), a po kilkunasto minutowej przerwie technicznej pierwszy przejazd reszty zawodników. Do drugiego przejazdu ze względów bezpieczeństwa bramki zostały przesunięte bo porobiły się w rozmiękłym śniegu duże koleiny.Wisła Stożek Po zawodach można było posilić się smacznym żurkiem no i udać się jeszcze na górę by podziwiać piękne widoki i poszusować w dół. W oczekiwaniu na wyniki zawodów i rozdanie pucharów, dyplomów i nagród dzieci mogły bawić się na śniegu w organizowane specjalnie dla nich konkursy sprawnościowe. Po wywieszeniu nieoficjalnych wyników zawodów był czas 15 minut na złożenie ewentualnego protestu, a potem wręczenie pucharów, dyplomów i nagród w poszczególnych grupach (18) wiekowych w kategoriach kobiet i mężczyzn. Potem wręczenie najważniejszego trofeum zawodów. Pucharu ufundowanego przez Panią Prezydent. A zdobyło go rodzeństwo Głowackich. Wśród pań najszybszą zabrzanką była Magda, a wśród panów Maciej.  Wreszcie na koniec losowanie nagród dla wszystkich zawodników. I tak zawody o Puchar Prezydenta się zakończyły. Po kilku latach rozgrywania ich w DSD wreszcie dzięki dużemu zaangażowaniu organizatorów wróciły w góry. Wisła StożekPogoda byla również wspaniała. Słońce, bez wiatru, a pod nartami mnóstwo śniegu. Nawet można było zjeżdżać nartostradą (co się maluchom bardzo podobało) no może dość wolno się zjeżdżało bo śnieg mokry i dlatego niezbyt szybki. Wyniki zawodów.
 W grupach wiekowych
 O Puchar Zabrza (tylko Zabrzanie)
Wisła Nowa OsadaDługo zastanawialiśmy się gdzie wybrać się na ostatni wyjazd w nasze Beskidy. Początkowo  chcieliśmy jechać do Szczyrku, ale jazda orczykami trochę nas przerażała bo pamiętaliśmy jakie ostatnio problemy mieli niektórzy narciarze (a kłopot instruktorzy). Wybraliśmy stok w Wiśle – Nowa Osada. Gdy podjechaliśmy na parking (ładnie wysypany drobnymi kamyczkami, bez błota – już całkowicie suchy) udało nam się 'załatwić’ wwiezienie nart na stok samochodem dostawczym. Dzięki temu łatwiej było dzieciom wdrapać się do dolnej stacji wyciągu. Samochodów osobowych niewiele, więc większość grup zdecydowała się na kupno karnetów czasowych. Wisła Nowa OsadaJedyny mankamentem takiego zakupu było to iż przerwę na posiłek wypadało zrobić dopiero po przejechaniu dwóch godzin. Ale nasz plan na dzień dzisiejszy był prosty. Jeździmy na nartach do południa (bo wtedy śnieg jeszcze nie jest tak rozmiękły), potem przerwa i wcześniejsze zejście ze stoku, bo dziś McDonald’s. Mimo temperatury powietrza ok. +15oC i słońca warunki narciarskie były dobre, szczególnie w górnej części trasy. Nieźle też jeździło się w miejscach zacienionych, lub na poboczach trasy. Śniegu jeszcze sporo. Dużym powodzeniem dzieci cieszyły się czynne wszystkie na tym stoku nartostrady. A każda nierówność terenu była wykorzystywana do skoków. Po przerwie, na której zjedliśmy i wypili to co oferował nam bar na stoku zjechaliśmy ostatni raz w tym sezonie w Beskidach. Teraz musimy poczekać kilka tygodni i szczęśliwcy jeszcze sobie pozjeżdżają, ale już na lodowcu. StubaierTo już dwunasty raz wybraliśmy się wiosną na lodowiec Stubaier. Gro wyjeżdżających to osoby, które już wielokrotnie były z nami na tym lodowcu. Nie zabrakło też osób które po raz pierwszy wybrały się ze Szkółką, a i były takie które po kilku latach ponownie wyjechały z nami w Alpy. W niedzielę rano (pierwszy dzień narciarski) włączamy telewizor by zobaczyć jak tam na górze. I co widzimy? Nic. Mleko. Chyba wyciągi zdemontowano bo biało, biało i biało. To nie miła informacja dla tych którzy pierwszy raz są na tej górze. Na szczęście nie było tak najgorzej. Podzieleni na grupki narciarzy w zależności od umiejętności rozpoczęliśmy naszą sześciodniową narciarską przygodę. StubaierPo dwóch dniach jazdy w chmurach przyszedł ten długo oczekiwany słoneczny dzień. Ranek w Fulmpes nie wróżył tak pięknego dnia, ale w TV widać było błękit nieba na lodowcu. Wreszcie można było zobaczyć ten rozległy obszar białego puchu, a w tym roku było go ponad 4,20 m. Wszyscy mieli rozpromienione twarze, a dobre humory stały się jeszcze lepsze po kilku narciarskich zjazdach, mimo iż warunki narciarsko-śniegowe nie były nadzwyczajne. Duże opady świeżego śniegu nie zostały przez maszyny należycie ubite i po kilku godzinach jazdy robiły się garby. Niestety sprawdziła się długoterminowa prognoza pogody, która mówiła o przewadze opadów śniegu. Pod względem pogodowym to był najgorszy wyjazd bo tylko jeden dzień z lazurowym niebem, jeden z niezłą pogodą (gdzie słońce przeplatało się z chmurami) no i może jeszcze jeden jako-taki. Reszta to niski pułap chmur, z opadami śniegu. Za to wyśmienity był śnieg pod nartami. Można było jeździć po puchu, a na trasach dopiero po południu robiły się lekkie muldy. Gdyby tak zdążyli ubić lepiej te masy śniegu sypiące w nocy i dzień to by było rewelacyjnie. Stubaier Szczególnie we znaki dał nam się ostatni dzień, gdzie od południa rozpętała się istna burza śnieżna. W ciągu tego pobytu kilka razy spotykaliśmy się w sztubie by wesoło spędzić wieczorny czas na rozmowach i dowcipkowaniu. A ostatnie spotkanie było poświęcone rozdaniu pucharów i medali za udział w zawodach (no może prawie zawodach). Piętnasty wiosenny wyjazd na lodowiec, a dziewiętnasty sezon narciarski Szkółki zakończyliśmy iście zimowo. Wszystkich chętnych serdecznie zapraszamy na następny – jubileuszowy.