2019/2020

Sezon 27

STATYSTYKA

Tak jak i w zeszłym sezonie Szkółka pracowała dynamicznie wprowadzając w arkana narciarstwa zjazdowego coraz młodszych narciarzy. 
Zima była dość kapryśna i właściwie prawie wszystkie wyjazdy odbyły się na sztucznym śniegu (w miastach zima była raptem kilka dni). Odwołać musieliśmy tylko pierwszy wyjazd w grudniu. Potem wszystkie wyjazdy odbywały się zgodnie z harmonogramem. Warunki narciarskie przez całą zimę dobre, a czasami bardzo dobre (ale tylko na stokach sztucznie naśnieżanych). Ponownie byliśmy współorganizatorami obozu narciarskiego, który odbył się w Murzasichle. To udany sezon narciarski. Niestety w marcu w Polsce pojawił się koronawirus i musieliśmy odwołać ostatni wyjazd.

KADRA INSTRUKTORSKO - WYCHOWAWCZA

W kadrze pojawili się dwaj młodzi (wiekiem i stażem) instruktorzy – Bartek i Mateusz. Ale trzon kadry oparty był na sprawdzonych wieloletnią pracą Instruktorach. Były też nowe twarze dziewcząt (z Macieja), których zadaniem jest opieka na stoku nad najmłodszymi narciarzami.

WYDARZENIA

Po wielu latach Szkółka powróciła do jesiennych wycieczek górskich. Jednym z celów takiego wyjazdu jest integracja dzieci, oraz poznanie ich fizycznych możliwości. Zaplanowaliśmy wyjazd autokarem na Przełęcz Salmopolską i stamtąd czerwonym szlakiem przez Malinów (1115 m n.p.m.), Malinowskie Skały (1152 m n.p.m.) Małe Skrzyczne do schroniska na Skrzycznem, a powrót do autokaru gondolkami z Hali Skrzyczeńskiej. Trasa zaplanowana była dość optymistycznie. Na początku było przez kilkaset metrów dość stromo i kilka razy robiliśmy przerwy by trochę odsapnąć i coś wypić by potem z większą ochotą ruszyć pod górę. Dzieci dzielnie pokonywały wejścia i zejścia. Wczesnym popołudniem dotarliśmy do Malinowskiej Skały (1152 m n.p.m.). Tu dłuższy postój. Oglądanie widoków, picie i jedzenie. Już w oddali było widać antenę nadawczą na Skrzycznem i upragnione schronisko. Niestety my dorośli już wiedzieliśmy, że do schroniska tym razem nam nie będzie dane dotrzeć (za mało czasu). Potem ruszyliśmy w dół oczywiście potem w górę i dotarliśmy na Małe Skrzyczne (1211 m n.p.m.) potem już w dół stokiem narciarskim do Hali Skrzyczeńskiej (1000 m n.p.m.). Tu znaleźliśmy otwarty bar więc dzieci mogły sobie kupić coś do picia. Potem już gondolami w dół do Czyrnej. To był piękny jesienny dzień spędzony w górach przy wspaniałej słonecznej pogodzie. Dzieci spisały się ZNAKOMICIE. Pokonały na swoich małych nóżkach prawie 9 km i prawie 500 m przewyższenia. Pierwszy zaplanowany na 30 listopada wyjazd narciarski musieliśmy odwołać. Ale za tydzień już ruszyliśmy do Istebnej. Pogoda zimowa. Na szczęście górale wiedzą, że w zimie pada śnieg i drogę przez Kubalonkę należy utrzymywać przejezdną. I tak też było. Wjazd i zjazd z przełęczy odbył się bezproblemowo. Droga do parkingu była biała, ale posypana gryzem. Na lekko zaśnieżonym parkingu stał tylko jeden autokar. Po podziale na grupy, rozdaniu karnetów i rozgrzewce ruszyliśmy do wyciągów. Jedni na krzesła inni na talerzyk, a ci całkiem zieloni per pedes. By po raz pierwszy w tym sezonie narciarskim postawić narty na śniegu. Pogoda typowo grudniowa. Pełne zachmurzenie, w szczytowych partiach dość silny wiatr (niżej nieodczuwalny) temperatura lekko na minusie. A pod nogami ….. świetnie przez gestora przygotowany stok. Śniegu (oczywiście sztucznego) na tyle dużo, że nie wychodziły z pod niego kępki trawy (no może trochę przy talerzyku). A armatki na szczycie pracowały cały dzień. Wszystkie grupy rozpoczęły zjazdy spokojnie by młodzi narciarze przypomnieli sobie jak to się robi. Bo przecież wszyscy byliśmy na śniegu po raz pierwszy w tym sezonie. Na stoku niewiele narciarzy. Do krzeseł i talerzyka podjeżdżało się bez żadnej kolejki. Natomiast Ci którzy stawiali pierwsze kroki oswajali się ze śniegiem, nartami i uwagami Instruktorów.

Za tydzień pojechaliśmy ponownie do Istebnej na lubiany przez nas i dzieci stok narciarski Złoty Groń. Tym razem droga dojazdowa łaskawsza bo i na dworze +7oC. Mimo tej ciepłej aury nie obawialiśmy się zbytnio o warunki narciarskie. Narciarzy na stoku nie było wielu. Prawie za każdym razem podjeżdżało się bezpośrednio do kasowników by tuż za nimi chwilkę odczekać (może trzy do czterech kanap) by wygodnie się usadowić na kanapach i wjechać na szczyt Złotego Gronia. Pogoda podobna do tej z zeszłego tygodnia (pochmurno), lecz znacznie cieplej (około +4oC). Warunki narciarskie dobre i do końca naszego pobytu pod nartami mokry śnieg, ale na szczęście brak przetarć. Dziś już był czynny malutki talerzyk i taśma. Ale naszym młodym narciarzom (nie wiekiem lecz stażem) te urządzenia bardzo by były pomocne w zeszłym tygodniu. Natomiast dziś dwukrotnie wjechali kanapami w górę i ją (z niemałym wysiłkiem) pokonali. To wielki wyczyn dla tych nowych adeptów narciarstwa. Wielkie brawa. W harmonogramie wyjazdów Szkółki teraz długa przerwa. Święta i ferie zimowe. W dniach 11-18 stycznia wiele dzieci ze Szkółki pojechało do Murzasichle na organizowany wspólnie ze Studiem Maciej obóz narciarski. Dopiero 1 lutego pierwszy wyjazd po długiej przerwie. Pojechaliśmy do Wisły do stacji narciarskiej STOK, która jest usytuowana na zboczu góry Kiczery obok hotelu Stok. Na niej są czteroosobowe krzesła, które wywożą nas na wysokość 650 m n.p.m. Ośrodek oferuje (w zależności od umiejętności) trzy trasy zjazdowe – czerwona (850 metrów długości, 200 metrów różnicy poziomów), niebieska (1000 metrów długości i 200 metrów różnicy poziomów) oraz idealną dla początkujących narciarzy trasa zielona (150 metrów długości i 18 metrów różnicy poziomów). To jeden z najbliżej Zabrza leżących stoków narciarskich. Narciarzy niewielu na stoku. A szkółki dwie. Gigant i Maytur. Trochę obawialiśmy się pogody, gdyż zapowiedzi synoptyków (w czwartek) przewidywały opady (deszczu) i wysoką temperaturę. Na szczęście pierwsze się nie sprawdziło. cały dzień nie spadła ani jedna kropelka deszczu, a często zza chmur wychodziło słońce. Niestety ciepło +8oC do +10oC, a mimo to śnieg pod nartami rano dobry, a nawet po południu nie porobiły się muldy, które zazwyczaj przy takiej temperaturze szybko powstają. Ogólnie było świetnie (no może bardziej marcowo niż lutowo). Przez cały tydzień na kamerkach usytuowanych w stacjach narciarskich Beskidu Śląskiego widzieliśmy, że prócz śniegu na trasach zjazdowych jest biało wokoło. To właściwie pierwszy raz taki widok tej zimy. Pojechaliśmy ponownie na Stok (czyli góra Kiczery). Pogoda była wyśmienita. Słońce, słońce, słońce. Brak wiatru. Niestety dość ciepło (+4 – +8oC) i w związku z tym warunki narciarskie bardziej marcowe niż lutowe. Po południu jeździło się gorzej niż w zeszłym tygodniu bo na trasach było kilkanaście centymetrów śniegu z nieba, który ratraki jeszcze nie za bardzo ubiły. Tworzyły się muldy. Na stoku było znacznie więcej narciarzy i aby wsiąść na krzesło trzeba było trochę postać w kolejce. Ale to nie było więcej jak 5 minut. Dziś niektóre dzieci po raz pierwszy przejeżdżały pomiędzy bramkami slalomowymi, które postawiliśmy z krótkich (treningowych) tyczek by nauczyć lub przypomnieć jak należy wykonywać wymuszone skręty. Bo jeszcze trzy wyjazdy sobotnie i uczestnictwo w zawodach o Puchar Prezydenta miasta Zabrze. Wszystkie grupy narciarskie kilka razy pokonywały slalom. Za każdym razem starając się przejechać go coraz szybciej. Tydzień oczekiwań przed nami na zmiany w pogodzie (mróz, lub opady śniegu). Niestety prognozy nie są optymistyczne. Prawdziwej zimy nie widać. Trzeci raz z rzędu udaliśmy się do Wisły gdzie w dolinie Jawornika zawitaliśmy do Stacji Narciarskiej – STOK. Czasami kilka powodów skłania nas do wyboru tego ośrodka. Po pierwsze nie trzeba przejeżdżać przez zatłoczoną Wisłę (jeszcze są ferie szkolne). Po drugie mimo dość już niskiej pokrywy śnieżnej pozwalają nam tu postawić kilka bramek slalomowych. A po trzecie …..na pewno wrócimy do Zabrza punktualnie. Synoptycy na tę sobotę zapowiadali lekkie zachmurzenie z możliwością chwil słonecznych. A tu od południa cały czas świeciło słońce. Temperatura oczywiście na plusie (bo jak może być inaczej tej zimy). Termometry pokazywały +6 do +8oC. Warunki na stoku do południa takie sobie, a po południu niestety złe. Był to piętnasty luty, a miało się wrażenie że to piętnasty marca. Pod nartami mokry, ciężki śnieg i to jeszcze zmuldzony. Z podziwem patrzyliśmy na małe dzieci, które z trudami, ale bez większego problemu pokonywały ten stok. Jazda w takich warunkach wymagała dużego wysiłku toteż liczba przejazdów nie była tak imponująca jak zeszłym razem. Tak jak w zeszłym tygodniu tak i teraz wszystkie grupy próbowały swoich sił w przejeździe przez bramki slalomowe. Trochę z obawą patrzymy w przyszłość tej zimy, której niestety jak na razie nie widać.

W miastach jej nie widać (w tym sezonie miejska zima chyba tylko z nazwy), ale na szczęście w górach jest inaczej. Na siódmy w sezonie wyjazd zawieźliśmy dzieci do Istebnej na stok Złoty Groń. Po drodze mijaliśmy Czantorię, gdzie na dole wąski pas śniegu (chyba niedługo już się tu nie będzie jeździć) potem widzieliśmy, że w centrum Wisły krzesła jeździły w ośrodku Skolnity, no i biały pas na Siglanach. Wokół zielono. Ale dojeżdżając pod Kubalonkę zrobiła się sceneria iście zimowa. Piękne czapy śniegu na świerkach. Na poboczu kilkanaście centymetrów śniegu. Po prostu zima. Z daleka na stoku zobaczyliśmy ustawione bramki. Zawody. I w związku z tym dość dużo narciarzy i do kasowników stało się trzy lub cztery minuty, a potem jeszcze kilka minut by wsiąść na krzesła. Warunki na trasie bardzo dobre. Śnieg sztuczny zmieszany z naturalnym dobrze przygotowany i do końca naszych zjazdów warunki nie wiele się pogorszyły. Dzień rano z wysokim pułapem chmur, a po południu nawet pojawiało się słoneczko. Temperatura trochę ponad zero stopni. Kilka grup na przerwę udało się do restauracji na szczycie (mniej ludzi niż na dole), a po przerwie mogliśmy skorzystać z uprzejmości innej szkółki, która ustawiła kilka bramek slalomowych (na stoku gdzie 1 marca odbędą się zawody Pucharu Zabrza) i kilka razy dzieci przejechały slalom ćwicząc wymuszony skręt. Dzień w pełni udany i dobrze wykorzystane warunki narciarskie w górach. Za tydzień wyjeżdżamy na narty w sobotę i niedzielę. W sobotę ponownie zawitaliśmy do Istebnej na Złoty Groń. Dzień zapowiadał się wspaniale. Na stoku niewiele narciarzy (tradycyjnie na śląsku nie ma śniegu w górach mało narciarzy). Warunki narciarskie niezłe, ale było trochę zimno (dokuczał czasami dość silny wiatr). Po przerwie ubyło narciarzy na stoku i wiele grup jeździło góra/dół pokonując tę trasę w 10 minut. Dobre warunki narciarskie utrzymały się do końca dnia. Wszyscy narciarze przygotowywali się na jutrzejsze zawody o Puchar Prezydenta miasta Zabrze. Niedziela to dzień zawodów o Puchar Prezydenta miasta Zabrze, które już kolejny raz organizowane są w Istebnej na Złotym Groniu. A organizatorem technicznym jest Aktywne Zabrze. Te zawody rozpoczynają cykl imprez (zawodów) w różnych dyscyplinach (szczegóły patrz aktywnezabrze.pl). Trochę obawialiśmy się czy ta kapryśna w tym sezonie zima jeszcze wytrzyma by zorganizować zawody dla około 200 zawodników. Na szczęście wytrzymała. Mimo, że było ciepło, a na stoku mokry wiosenny śnieg z wieloma muldami to organizatorzy trasę slalomu przygotowali perfekcyjnie. Przed zawodami oglądnęliśmy trasę slalomu. Około jedenastej ruszyli na strat najmłodsi. Emocji było co niemiara. Każdy zawodnik starał się jak umiał by jak najszybciej dojechać do mety. Potem już starsi (ruszali z wyższego startu), którzy walczyli o zaszczytny tytuł Zdobywcy Pucharu. Po zawodach rozdanie medali (każdy zawodnik dostał takowy za udział), nagród i pucharów. W tym roku na podium męskim sami instruktorzy z Giganta. A w konkurencji kobiet trzecie miejsce wywalczyła nasza szkółkowa dziewczynka – Agnieszka. Wielkie gratulacje dla wszystkich uczestników zawodów. Oficjalne wyniki można oglądnąć tu. To przedostatni wyjazd w tym sezonie i zaplanowaliśmy zrobić zawody narciarskie dla naszych Szkółkowiczów. Jedynym stokiem na którym mogliśmy je zrobić to był Złoty Groń w Istebnej gdzie zeszłej niedzieli w niezłych warunkach narciarskich odbył się Puchar Zabrza. Jak dojechaliśmy na parking oczom naszym pokazał się biały jęzor śniegu, a w około zielono. Zapowiedzi pogody były optymistyczne. Zachmurzenie niewielkie, śnieg typowo wiosenny. Nim nasi instruktorzy ustawili slalom w grupach narciarskich kilka razy pokonywaliśmy dobrze znany nam stok. Narciarzy niewiele więc do wyciągu nie stało się w żadnej kolejce. Na starcie zawodów stanęli wszyscy. Najwięcej biły serduszka najmłodszym, Czy dam radę, czy lepiej pojadę niż w niedzielę, czy zdobędę medal i dyplom (przygotowany przez zaprzyjaźnioną firmę Trzykąty) i czy stanę na pudle. Wszyscy zawodnicy spisali się bardzo dzielnie, i zostali sklasyfikowani. Potem odbyło się rozdanie medali dyplomów i nagród. Poniżej wyniki zawodów: Do zobaczenia w przyszłą sobotę na wyjeździe kończącym sezon 2019/2020. Niestety ostatni wyjazd Szkółki musieliśmy odwołać. W związku z rozwojem epidemii koronowirusa i stawiając sobie jako najwyższy priorytet bezpieczeństwo dzieci, jesteśmy zmuszeni odwołać ostatni wyjazd narciarski sezonu (Sobota 14.03.2020). Prosimy o wyrozumiałość i zrozumienie tej decyzji. Czy kolejny sezon narciarski 2020/2021 się odbędzie dziś (sierpień 2020) nie wiemy. Życzymy wszystkim dużo zdrowia. Szkółka Narciarska Gigant